WyjÅ›cie Blizzard z Chin – choćby i tymczasowe (firma szuka nowego partnera) – zasmuciÅ‚o chiÅ„skich fanów „Zamieci”. Tamtejsi gracze World of Warcraft dajÄ… znać o swoim ubolewaniu w mediach spoÅ‚ecznoÅ›ciowych, takich jak serwis Weib.
WoW był dostępny w Chinach od 2008 roku. Nie mamy oficjalnych danych na temat liczby graczy, ale w 2016 roku szacowano, że Chińczycy stanowią mniej więcej połowę wszystkich osób grających w MMORPG
Blizzarda. Możemy więc założyć, że mowa o kilku milionach użytkowników.
O tym, jak bolesne dla fanów jest rozstanie z
WoW-em po prawie 15 latach, świadczą ich komentarze w sieci (niektóre zostały już skasowane). Pewien gracz miał
„pÅ‚akać całą noc” po tym, jak we wtorek wyłączono chiÅ„skie serwery
World of Warcraft. Niektórzy nie zaakceptowali rozstania z grą, posuwając się nawet do nazwania jej swoją
„pierwszÄ… miÅ‚oÅ›ciÄ…”.
Reakcje mogą wydawać się przesadzone, ale najwyraźniej nie dziwią one innych fanów
World of Warcraft. Po publikacji artykułu
CNN użytkownicy serwisu
Reddit zwrócili uwagę, że nie chodzi tylko o utratę możliwości grania, ale też rozstanie ze społecznością, w której spędziło kilka lub nawet kilkanaście lat.
Takie znajomości czasem wychodziły poza samą grę. Gracze poznający w wirtualnym świecie (niekoniecznie w
World of Warcraft) swoją druga połówkę są skrajnym przykładem, ale bynajmniej nie jedynym.
Nie zapominajmy też, że de facto zablokowanie
WoW-a w Chinach oznacza, że niektórzy stracili postacie rozwijane przez setki godzin (jeÅ›li nie tysiÄ…ce). Nawet jeÅ›li uznać, że „to tylko gra”, trudno nie być co najmniej sfrustrowanym, gdy poÅ›wiÄ™ciÅ‚o siÄ™ czemuÅ› wiÄ™cej czasu, niż – jak to ujÄ…Å‚ jeden z użytkowników
Reddita – trwajÄ… niektóre małżeÅ„stwa.
Nie tylko szeregowi gracze
WoW-a wyrażajÄ… swoje przygnÄ™bienie koÅ„cem gry w Chinach. Nad opuszczeniem Chin przez Blizzarda ubolewa także… Simon Zhu z firmy
NetEase. Ten sam, który w listopadzie obwiniał pewnego
„palanta” (zapewne z
Blizzarda) o wyrządzenie niepowetowanych szkód.
Może się to wydawać dziwne po niedawnych działaniach
NetEase, bo chiński wydawca bynajmniej nie krył się ze swoją niechęcią do
Blizzarda. Jednakże, jak czytamy w liście opublikowanym w serwisie
Linkedin, Simon Zhu jest osobiście przywiązany do gier
„Zamieci”. Z nimi dorastaÅ‚, z nimi uczyÅ‚ siÄ™ angielskiego, a Mike Morhaime – współzaÅ‚ożyciel
Blizzard Entertainment – byÅ‚ jego idolem.
Morhaime znalazł się wśród
„tysiÄ™cy” osób, którym Simon Zhu podziÄ™kowaÅ‚ za możliwość współpracy
NetEase z
Blizzardem. Podkreślił też, że najbardziej poszkodowani są chińscy gracze.
Firma
Activision Blizzard nie odpowiedziała podobnym listem, ale przekazała serwisowi
CNN, że nadal poszukuje nowego partnera, dzięki któremu produkcje spółki wróciłyby do Chin. Jeszcze w grudniu obiecano, że firma pozwoli tamtejszym graczom na wykonanie kopii zapasowych danych z gier, by mogli zachować swoje postępy.
Źródło:
"Entelarmer" - GRY-OnLine
|
| Klemens
|
| 2023-01-28 08:35:24
|
|
|